2020-08-11

Król strzelców serie a wyjazdy za granicę

Kiedyś kluby miały więcej czasu dla siebie. Poza ligą i oddawaniem od czasu do czasu najlepszych zawodników do reprezentacji, nic innego ich nie obowiązywało.


Król strzelców serie a Puchar Europy

Mogły więc rozgrywać mecze towarzyskie z lokalnymi rywalami, wyjeżdżać za granicę i zapraszać obce kluby do siebie. Inna była ranga tych spotkań, inna odpowiedzialność za wynik i na ogół nie było sytuacji przymusowych. Chociaż nie brakowało emocji, chociaż kibice żądali zwycięstwa swych drużyn, to jednak takie spotkania bardziej łagodziły obyczaje niż je zaostrzały. Mecze towarzyskie spełniały głównie funkcje szkoleniowe, nie miały charakteru oficjalnej walki o punkty. Były, w przypadku zagranicznych, formą nagrody, otwierały piłkarzom świat, przyczyniały się do wzajemnego poznania się narodów. Można także rozeznać się w aspekcie, jakim okazuje się być król strzelców serie a https://www.typ.pl/pilka-nozna/porownywarka-kursow/wlochy/serie-a/1fc7231.


Propozycja piłkarskiego Pucharu Europy została przyjęta. Postanowiono wyłaniać co rok najlepszą drużynę ligową Europy, ale chyba nie przewidywano powodzenia, jakie będzie towarzyszyć tym imprezom. Chociaż postanowiono, że w rozgrywkach mają brać udział mistrzowie swoich krajów, Polskę reprezentował zdobywca Pucharu. Mistrzem 1954 r. (grano wówczas systemem wiosna / jesień) została Polonia Bytom, ale w rok później grała bardzo słabo, widać było, że spadnie z I ligi, więc szukano innego kandydata i postanowiono, że będzie nim zdobywca Pucharu Polski, gdzie odnosimy także króla strzelców serie a.


W przeciwieństwie do juniorów i pierwszej drużyny narodowej nasi młodzieżowcy z reguły obojętnie kto był ich trenerem i w jakich to działo się czasach uzyskiwali zupełnie dobre wyniki. Nie musiał się wstydzić za ich występy w połowie lat sześćdziesiątych Wacław Pegza, ba wręcz dumny w następnych latach mógł być Kazimierz Górski. Jego „młodzieżówka” na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych zadziwiła Europę. To właśnie skłoniło kierownictwo PZPN do powierzenia Kazimierzowi w roku 1971 opieki nad pierwszą reprezentacją.

Zobacz także